sobota, 11 kwietnia 2015

Wstyd.

Po długiej kąpieli, musiałem w końcu wyjść z tej łazienki i stawić czoła niebieskowłosemu . Przecież go pocałowałem, przec co wyszedłem na głupka. Czułem straszny wstyd. Tak strasznie się bałem, że kiedy wyjdę, on będzie na mnie spoglądał inaczej.  Z pogardą. Delikatnie, próbując robic to jak najciszej, uchyliłem drzwi łazienki. Nie widziałem go na korytarzu więc czym prędzej pobiegłem do swojego pokoju w którym od razu się zamknąłem. Spoglądałem na drzwi oddychając już spokojniej, po chwili oparłem o nie swoje czoło. Nie mogłem mu spojrzeć w oczy, nie potrafiłem. - Długo Ci zajęła ta kąpiel. - Słysząc jego głos spojrzałem za siebie. Leżał na moim łóżku okryty do pasa kołdrą. Poczułem, jak robi mi się gorąco. Nie mogłem oderwać wzroku od jego nagiego torsu, mogłem sobie tylko wyobrażać co znajduję się pod kołdrą. Jednak wystarczyło wspomnienie jak go całuje, a moje zmysły wróciły do normalności, jednak temperatura mojego ciała, nie spadła. - P-Przepraszam, że Cię p-pocałowałem! - Ukłoniłem się w geście przeprosin jak przystało. Jednak gdy usłyszałem jak wstaje z łóżka, serce mi się zatrzymało, miałem nadzieję, że nie będzie zły. Powoli się wyprostowałem, a on to wykorzystał. Objął mnie sprawnie w pasie wpijając się w moje usta. Nie mogłem nie odwzajemnić tego pocałunku, teraz było inaczej. Teraz to on mnie całował. Objąłem go kurczowo za kark czując jak nogi uginają się pod ciężarem mojego ciała. Kazemaru przycisnął mnie do drzwi schodząc z pocałunkami na mój kark na którym pozostawił po sobie ślad. Sunąłem dłońmi po jego plecach odchylając głowę w bok, by miał lepszy dostęp. Jego dotyk mnie rozpalał, ale nie mogłem, jeszcze nie byłem na to gotów. - K-Kazemaru ja.. - Nie wiedziałem co powiedzieć, żeby go nie urazić. On jakby czytając mi w myślach szepnął cicho wprost do mojego ucha. - Nie bój się, nie posuniemy się za daleko. Powiedziałem, że na ciebie poczekam. I dotrzymam słowa. - Ucałował moją skroń kładąc się wraz ze mną na łóżku. Było tak jak w moim śnie. Całowaliśmy się wtuleni w siebie, on mnie głaskał mówiąc czułe swoła. Ja natomiast z każdą sekundą stwierdzałem, że nie dam rady już od niego uciec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz