piątek, 17 kwietnia 2015
Szczęście.
Miło było siedzieć przy wspólnym obiedzie z kimś, komu na tobie zależy. Mimowolnie uśmiechnąłem się podczas picia herbaty, Kazemaru spojrzał na mnie przekrzywiając głowę na bok w geście niezrozumienia. - Nie, to nic takiego.. Po prostu, miło mi gdy jesteś ze mną. Czuję się.. szczęśliwy. - Szepnąłem cicho czerwieniąc się widocznie, to było zbyt zawstydzające mówić do niego takie słowa. On tylko cicho się zaśmiał, jednak tak, bym to usłyszał. - Jesteś słodki Aphrodi. Mi również jest miło, oraz jestem szczęśliwy, gdy tylko mam Cię obok. - Zawstydziłem się mocniej. Dlaczego tylko on potrafił wprawić mnie w takie zawstydzenie? Zerknąłem na niego spod swojej blond grzywki posyłając mu delikatny uśmiech. - D-Dlaczego.. przyszedłeś do mnie? - Szepnąłem cicho po chwili zdając sobie sprawę, ze swojego jąkania. To było zbyt wstydliwe, bym mógł mu spojrzeć w oczy. - Hm. Chciałem zobaczyć czy dobrze się czujesz, a tak na prawdę, stęskniłem się. - Poczułem jak niebieskowłosy powoli zaczyna głaskać moje włosy by po chwili ucałować mnie w ich czubek. - D-Dziękuję.. - Wyszeptałem zakrywając dłonią usta, Kazemaru natomiast na nowo usadowił się na swym miejscu obok mnie. - Może.. chciałbyś wybrać się do kina? - Moje serce przyśpieszyło słysząc jego pytanie. - T-Tak ! - Odpowiedziałem niemal od razu. Byłem tak strasznie szczęśliwy. Kazemaru był dla mnie niczym książę, zawsze pomagał kiedy tego potrzebowałem. - To zajdę po ciebie w sobotę wieczorem. Na mnie już czas.. - Szepnął cicho niebiesko włosy wstając od stołu, mam go nie widzieć aż do soboty? To jest nie wykonalne. Ale.. nie chce się naprzykrzać. - Dobrze.. W takim razie, do soboty. - On tylko cicho się zaśmiał całując mnie przelotnie w policzek. Gdy podchodził do drzwi, z każdym jego krokiem, czułem jak serce mi się kraja. A gdy wychodził i posłał mi ten swój cudowny uśmiech, wiedziałem, że nie dam rady.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz