środa, 8 kwietnia 2015
Euforia.
Gdy niebieskowłosy odprowadzał mnie do domu, przypomniałem sobie miłą chwilę. Jak siedzieliśmy razem na ławce w parku, obejmował mnie wtulając w siebie. A ja, z bijąbym szybko sercem wtulałem się, dyskretnie napawając się jego zapachem. Pachniał kwiatami, latem, morzem.. Nie świadomie podczas drogi wtuliłem się w jego ramię. A słysząc jego cichy śmiech podniosłem wzrok na niego. Jego miły śmiech wprawiał mnie w lepszy humor, sprawiał, że nie chciałem nigdy od niego odchodzić. Gdy stanęliśmy pod furtką prowadzącą do mojego domu, nie wiedziałem, co powiedzieć. Spoglądałem w bok nie mogąc znów na niego spojrzeć, jego osoba zbyt mnie onieśmielała. - Aphrodi.. - Gdy usłyszałem swoje imię, spojrzałem kątem oka w jego stronę. Stał pochylony nade mną, jego niesforne niebieskie kosmyki opadały mu na ramiona, światło latarni odbijało się od nich, sprawiając, że wyglądał niczym cud świata. - Do jutra. - Dokończył zdanie pochylając się nade mną i skradając ostatniego całusa. Był krótki, ale nawet od niego nogi się pode mną ugięły. Czułem jak wszystkie moje wnętrzności robią fikołka, a ja sam, próbowałem ustać. - Do jutra.. - Szepnąłem cicho patrząc jak odchodzi. Tylko raz odwrócił się w moją stronę, posyłając ten cudowny uśmiech. Gdy zniknął, ja nadal stałem nie mogąc uwierzyć w to, co ostatnimi czasy zaczęło się dziać. Spotykałem się z nim, a z każdą kolejną sekundą mocniej przywiązywałem. Nawet nie zdążyłem się spostrzec, a już byłem w nim zakochany po uszy. Gdy już dotarłem do swojego pokoju od razu zakopałem się pod kołdrą wtulając twarz w puchatą poduszkę. - Nie wierzę.. - Szepnąłem cicho sam do siebie, po chwili nie wytrzymując i piszcząc radośnie. Tak, nawet ja, potrafiłem mieć chwilę kiedy nie panowałem nad swoimi odczuciami. Uważałem to, za cudowny stan. Było mi tak miło na samą myśl o nim. O jego uśmiechu. O nim całym. Gdy odwróciłem się na drugi bok łóżka poczułem.. zawód. Myślałem, że tu będzie. - Uzależniam się od Ciebie Kazemaru.. - Szepnąłem sam do siebie chowając zarumienioną twarz w dłoniach. Nie mogłem się doczekać jutra. Sądze, że jutro będzie wspaniały dzień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz