niedziela, 19 kwietnia 2015

Nadzieja.

Jeszcze tylko dwa dni, i będe mógł go zobaczyć. - Szepnąłęm cicho do siebie chowając do torby swoje książki. Za tydzień miałem mieć testy, strasznie się stresowałem. Wychodząc z klasy, przyuważyłem zakochaną parę, on trzymał ją za rękę, a ona, wtulała się w jego bok. Szeptali coś do siebie śmiejąc się przy tym. Zacisnąłem dłoń na pasku od torby. Żałowałem. Tak strasznie żałowałem, że nie chodzę do tej samej szkoły co niebieskowłosy. Ale nic nie mogłem na to poradzić, zaraz koniec roku i wybór licea. Trzymała mnie jednak cicha nadzieja, że trafimy do tego samego. Ruszyłem przez budynek szkolny w stronę szatni, jednak coś umknęło mojej uwadze, wcześniej nawet bym nie zareagował, ale było to coś niebieskiego.. Ruszyłem w głąb korytarza. Może to był on? Przyszedł po mnie? Nie, to nie możliwe. Ale miło by było, gdyby to jednak okazało się prawdą. Przyśpieszyłem tempo widząc stojącą postać na końcu korytarza z długimi niebieskimi włosami. Nie wierzyłem, że to może być on. Serce biło mi jak szalone, a ja stałem, nie mogąc nic z siebie wykrztusić. A co jeśli to był on, i przyszedł po mnie? Podeszłem bliżej szepcząc cicho. - Kazemaru.. ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz